Faktoring jawny: jak działa i kiedy opłaca się firmie

Faktoring jawny jest prostym sposobem na skrócenie czasu oczekiwania na pieniądze z faktury. Firma wystawia dokument z odroczonym terminem płatności, przekazuje wierzytelność faktorowi, a środki otrzymuje wcześniej, często jeszcze przed tym, zanim kontrahent faktycznie zapłaci. Różnica polega na tym, że kontrahent wie o finansowaniu i dostaje informację, że zapłata ma trafić do faktora.

Dla wielu przedsiębiorców to rozwiązanie mniej obciążające niż kredyt. Nie służy do finansowania dowolnego celu, tylko do odblokowania pieniędzy zamrożonych w wystawionych fakturach. Najlepiej pasuje do firm, które sprzedają z terminem płatności 14, 30 albo 60 dni, ale same muszą wcześniej opłacić podatki, wynagrodzenia, paliwo, materiały albo podwykonawców.

Co to jest faktoring jawny?

Faktoring jawny, nazywany też otwartym albo notyfikowanym, polega na finansowaniu faktur z jednoczesnym poinformowaniem płatnika o cesji wierzytelności. W praktyce wystawca faktury, czyli faktorant, przenosi prawo do zapłaty na faktora. Faktor wypłaca przedsiębiorcy zaliczkę lub znaczną część wartości faktury, a kontrahent reguluje należność już na rachunek wskazany przez faktora.

Najważniejsza jest jawność całej operacji. Kontrahent otrzymuje zawiadomienie, że wierzytelność została przeniesiona i że płatność powinien wykonać na inne konto niż dotychczas. Dla części firm brzmi to początkowo jak temat delikatny, ale w obrocie gospodarczym faktoring jest normalnym narzędziem zarządzania płynnością. Nie oznacza automatycznie problemów finansowych. Często oznacza po prostu, że przedsiębiorca nie chce kredytować odbiorców przez dwa miesiące z własnej kieszeni.

Podstawą prawną jest przelew wierzytelności, czyli cesja. Co do zasady wierzyciel może przenieść wierzytelność na inną osobę lub podmiot, chyba że sprzeciwia się temu ustawa, zastrzeżenie umowne albo właściwość zobowiązania. Dlatego przed podpisaniem umowy faktoringowej trzeba sprawdzić umowy handlowe z klientami, szczególnie klauzule dotyczące zakazu cesji.

Jak działa faktoring jawny krok po kroku?

Najpierw przedsiębiorca wystawia fakturę kontrahentowi, zwykle z odroczonym terminem płatności. Następnie przekazuje ją do faktora: banku, firmy faktoringowej albo fintechu specjalizującego się w finansowaniu faktur. Faktor ocenia dokument, kontrahenta i warunki współpracy. Jeżeli wszystko się zgadza, wypłaca środki faktorantowi.

Potem kontrahent dostaje informację o cesji. To moment, który odróżnia faktoring jawny od cichego. Odbiorca faktury wie, że wierzytelność została objęta finansowaniem i że płatność ma wykonać bezpośrednio do faktora. Po zapłacie faktor rozlicza transakcję, potrąca prowizję, odsetki lub inne opłaty przewidziane w umowie i przekazuje ewentualną pozostałą część kwoty przedsiębiorcy.

Przykład jest prosty. Firma transportowa wystawia fakturę na 20 000 zł z terminem płatności 45 dni. Zamiast czekać półtora miesiąca, przekazuje fakturę do finansowania. Faktor wypłaca większość kwoty od razu, a klient transportowy płaci później faktorowi. Firma ma pieniądze na paliwo i wynagrodzenia, a koszt usługi traktuje jako cenę wcześniejszego dostępu do gotówki.

Ikonografika procesu faktoringu jawnego: faktura, cesja, wypłata i płatność

Faktoring jawny a zakaz cesji wierzytelności

Największą przeszkodą przy faktoringu jawnym bywa zakaz cesji wpisany do umowy z kontrahentem. Taka klauzula mówi, że wierzytelności wynikającej z danej umowy nie można przenieść na inny podmiot bez zgody drugiej strony. Jeżeli przedsiębiorca ją zignoruje, faktor może odmówić finansowania albo zażądać dodatkowych zabezpieczeń.

Dlatego przed uruchomieniem faktoringu trzeba przejrzeć umowy, zamówienia i ogólne warunki współpracy. Zakaz cesji nie zawsze jest zapisany dużymi literami w osobnym punkcie. Czasem pojawia się w części dotyczącej rozliczeń, poufności albo obowiązków stron. Jeżeli zakaz istnieje, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest uzyskanie pisemnej zgody kontrahenta na przelew konkretnej wierzytelności albo zmianę zapisów umowy na przyszłość.

W relacjach z dużymi odbiorcami temat warto ułożyć komunikacyjnie. Krótka informacja, że faktoring porządkuje płynność i nie zmienia warunków dostawy, zwykle działa lepiej niż nerwowe tłumaczenie po fakcie. Jawność jest tu zaletą: kontrahent wie, komu ma zapłacić, a ryzyko pomyłki w przelewie jest mniejsze.

Co się dzieje, gdy kontrahent nie zapłaci?

Odpowiedź zależy od rodzaju umowy faktoringowej. Przy faktoringu pełnym faktor przejmuje ryzyko niewypłacalności odbiorcy w zakresie ustalonym w umowie. To droższa wersja, bo faktor bierze na siebie więcej ryzyka i dokładniej sprawdza kontrahentów. Dla przedsiębiorcy oznacza to większy spokój, szczególnie przy współpracy z nowymi lub zagranicznymi klientami.

Przy faktoringu niepełnym, czyli z regresem, ryzyko pozostaje po stronie przedsiębiorcy. Jeżeli kontrahent nie zapłaci w terminie, faktor może zażądać zwrotu wypłaconej zaliczki albo rozliczyć ją z kolejnymi wierzytelnościami. To rozwiązanie zwykle tańsze, ale wymaga ostrożności. Firma nadal musi oceniać, komu sprzedaje z odroczoną płatnością.

Warto oddzielić dwie sytuacje: opóźnienie techniczne i realny brak zapłaty. Spóźnienie o kilka dni może wynikać z procedur księgowych u dużego klienta. Brak zapłaty przez kilka tygodni to już problem płynnościowy i windykacyjny. Dobra umowa faktoringu powinna jasno opisywać terminy, opłaty za opóźnienia, sposób kontaktu z dłużnikiem i moment, w którym uruchamiany jest regres.

Korzyści i koszty faktoringu jawnego

Największą korzyścią jest poprawa płynności. Firma szybciej dostaje pieniądze za sprzedaż, więc może przyjmować większe zlecenia, kupować towar bez opóźnień i unikać zatorów płatniczych. Faktoring jawny może też działać dyscyplinująco na kontrahentów, bo płatność trafia do profesjonalnego podmiotu, który pilnuje terminów.

Drugą zaletą jest przejrzystość. Klient wie, że faktura została objęta finansowaniem, a strony nie udają, że nic się nie zmieniło. To ważne zwłaszcza w stałej współpracy. Jeżeli przedsiębiorca regularnie korzysta z faktoringu, kontrahent szybko traktuje taki model jako element normalnego procesu rozliczeń.

Koszty trzeba jednak policzyć bez skrótów. Faktor może pobierać prowizję od wartości faktury, odsetki za okres finansowania, opłaty administracyjne, opłatę za przejęcie ryzyka lub dodatkowe koszty przy opóźnieniach. Sama informacja „finansowanie od kilku procent” nie wystarcza. Liczy się realny koszt przy konkretnym terminie płatności i konkretnym obrocie.

Faktoring jawny czy cichy?

Faktoring jawny jest zwykle prostszy i tańszy, bo faktor wie, że kontrahent zostanie poinformowany o cesji. Płatność trafia bezpośrednio do faktora, więc łatwiej kontrolować cały proces. To dobre rozwiązanie dla firm, które nie mają problemu z otwartą komunikacją i chcą uporządkować rozliczenia.

Faktoring cichy działa inaczej: kontrahent nie jest informowany o finansowaniu. Może być przydatny, gdy relacja handlowa jest wrażliwa albo odbiorca nie akceptuje cesji. Zwykle jest jednak droższy i bardziej ryzykowny dla faktora, bo płatność pierwotnie trafia do przedsiębiorcy, a nie bezpośrednio do finansującego. Nie zawsze da się go zastosować, a warunki bywają bardziej restrykcyjne.

Wybór nie powinien opierać się na samym komforcie rozmowy z klientem. Trzeba sprawdzić umowy, koszt finansowania, jakość portfela kontrahentów i to, jak często firma potrzebuje gotówki przed terminem płatności. Dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw faktoring jawny jest pierwszym wyborem, bo łączy szybkość finansowania z czytelnymi zasadami.

Podsumowanie

Faktoring jawny pozwala zamienić fakturę z odroczonym terminem płatności na szybszy dostęp do pieniędzy. Kontrahent jest informowany o cesji, a zapłata trafia do faktora. To rozwiązanie szczególnie przydatne w branżach, w których długie terminy płatności są standardem, a koszty działalności trzeba ponosić na bieżąco.

Przed podpisaniem umowy sprawdź trzy rzeczy: czy Twoje umowy nie blokują cesji, kto ponosi ryzyko braku zapłaty oraz jaki jest pełny koszt finansowania. Jeśli te elementy są jasne, faktoring jawny może być praktycznym narzędziem do utrzymania płynności, a nie desperackim ruchem ratunkowym.

Dodaj komentarz